Wyższa Szkoła Biznesu Tu warto studiować

WSB News Aktualności WSB

Lubusko-Brandenburskie Inspiracje (Warsztaty) Tourystyczne

Zjazd kolejką saneczkową, wspinaczka w koronach drzew i wizyta w powojennym forcie były atrakcjami  warsztatów, które odbyły się 9 lipca, w ramach projektu LuBITOur Lubusko-Brandenburskie Inspiracje Turystyczne.

 

 

 

Lubusko-Brandenburskie Inspiracje (Warsztaty) Tourystyczne

 

„Pokonywać granice poprzez wspólne inwestowanie w przyszłość”
„Grenzen überwinden durch gemeinsame Investition in die Zukunft”
 

Przedsięwzięcie współfinansowane przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, pochodzących z Funduszu Małych Projektów (FMP) w ramach programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Polska (Województwo Lubuskie) – Brandenburgia 2007- 2013, budżet państwa oraz Wyższą Szkołę Biznesu w Gorzowie Wlkp.

zrealizowane w partnerstwie z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej w Zielonej Górze oraz ze stowarzyszeniem Tourist-Information "Oderbruch und Lebuser Land" e.V. w Seelow
 

                                      

Przedsięwzięcie stanowiło pierwszą, wspólną inicjatywę Wyższej Szkoły Biznesu w Gorzowie Wlkp., Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Zielonej Górze oraz stowarzyszenia  Oderbuch und Lebuser Land w Sellow (De). W zorganizowanym w ramach Europejskiej Współpracy Terytorialnej projekcie, uczestniczyło 20 osób. Stronę niemiecką reprezentowały przedstawicielki brandenburskiej organizacji: Angelika Voigt i Heidemarie Daher. Polską ekipę stanowili: przedstawiciele samorządów terytorialnych, jednostek odpowiadających za tworzenie lokalnych strategii turystycznych oraz związanych z tą tematyką, organizacji pozarządowych. Udział w projekcie miał pokazać, że po drugiej stronie Odry, w tej samej szerokości geograficznej co województwo lubuskie, na obszarach cennych krajobrazowo, można stworzyć atrakcje turystyczne.

Prezentacja LuBITour
            Format: dokument PDF, wielkość: 11,2MB

 

 

Turystyczne inspiracje

       Tekst: Małgorzata Ziętek (trener biznesu i uczestnik warsztatów)

W cieniu fortu
– Mam nadzieję, że miejsca, które za chwilę zobaczymy, zainspirują Państwa do stworzenia własnych, atrakcyjnych produktów turystycznych. Życzę miłych wrażeń! – powiedziała wsiadającym do autokaru uczestnikom piątkowej eskapady do Brandenburgii, koordynatorka projektu Agnieszka Przybył.
Przed 10.00, mimo narastającego upału, w doskonałych nastrojach dotarliśmy naszym autokarem do pierwszego etapu turystycznej eskapady – Fortu Gorgast. Tam, wzmocnieni porannym piknikiem, wyruszyliśmy na zwiedzanie obiektu. Od Angeliki i Heidi z „Oderbuch und Lebuser Land” usłyszeliśmy, że rozciągający się na obszarze 1 ha pomilitarny fort jest połączony z Twierdzą Kostrzyn. Niemiecką część budowli stanowią trzy, jednokondygnacyjne i podzielone dziedzińcami, bloki ceglane. Fort składa się z pojedynczych pomieszczeń, pierwotnie przeznaczonych na kwatery dla żołnierzy. Zobaczyć też tam można wojenny magazyn prochowy. Elementy fortu łączy korytarz z doskonale zachowaną, głęboką na 90 m, studnią artezyjską. Na fort można również zerknąć z góry, z poziomu okalającej fort trasy spacerowej. W rekonstrukcję zabytkowego obiektu zaangażowała się gmina Kustriner Vorland, którą aktywnie wspiera stowarzyszenie „Fort Gorgast”. Okazało się, że organizacja ta nie tylko pomaga samorządowi w utrzymaniu obiektu, ale też w opracowywaniu przedsięwzięć, mających uczynić to miejscem bardziej
atrakcyjnym dla turystów. Efektem takiej współpracy są m.in. eksponowane w murach fortu obrazy oraz organizowane cyklicznie imprezy i konferencje.
Wizytę w Gorgast zakończyliśmy wspólną, pamiątkową fotografią i zapowiedzią powrotu w to miejsce. – Na pewno przywiozę tu moich znajomych. Niech zobaczą, jak pod kątem turystów można zagospodarować militarną budowlę – deklarował reprezentujący Urząd Miasta i Gminy w Dobiegniewie Marek Kowalczyk. Pod wrażeniem wędrówki po forcie był też Marcin Słowiński reprezentujący fundację Centrum Inicjatyw Akademickich: – W tych murach obecny jest niepokojący klimat i czuć ducha przeszłości, ale warto było to zobaczyć. Na germanistce i nauczycielce Dorocie Bosiackiej fort zrobił nieco przygnębiające wrażenie, bo przypomina jej o wojennych czasach. – Jednak dla młodego pokolenia, wizyta tutaj na pewno będzie żywą lekcją historii. W Polsce też warto w podobny sposób „ożywić” zabytkowe obiekty – podsumowała nauczycielka. Obiekt można zwiedzać od poniedziałku do piątku w godz. 10.00 – 16.00.
 

Adrenalina na torze
Następnym etapem turystycznej edukacji była uruchomiona w tym roku przez prywatny podmiot gospodarczy, przy wsparciu ministerstwa, usytuowana między miejscowościami Bad Saarow i Fürstenwalde – letnia kolejka saneczkowa - Rodelspaß am Scharmützelsee. Byliśmy zaskoczeni, że kilometrowy, zbudowany z metalowych konstrukcji tor szynowy, usytuowano w naturalnej piaszczystej dolinie i do tego w samym środku lasu. – Nie widać tu żadnej ingerencji w środowisko. Taką atrakcję turystyczną można przecież zrobić też u nas, bo w Lubuskiem mamy nadające się do tego tereny – zastanawiali się nasi panowie, którzy już nie mogli doczekać się wypróbowania walorów kolejki. Całość robiła wrażenie. Główną atrakcją toru jest długa na 35 metrów pętla, a przejazd nim dostarcza sporej porcji adrenaliny. Bezpieczne – bo wyposażone w pasy bezpieczeństwa i hamulce – saneczkowe wagoniki, pokonują 11 zakrętów oraz szereg łuków i uskoków. – Maksymalna prędkość przejazdu wynosi 40 km, zobaczymy kto pojedzie najszybciej – żartowała przy rozdawaniu biletów naszej grupie, koordynatorka Agnieszka. Z wynikiem 38,92 km/h mistrzem toru okazał się Leszek Wieczór z Dobiegniewa, a tylko minimalnie wolniej pojechali najmłodsi uczestnicy: Tobiasz i Oliwia. Każdy z saneczkarzy otrzymał na pamiątkę zdjęcie z przejazdu, uwieczniające najlepszy czas i minę podczas bicia rekordu. Zabawa przy oglądaniu fotek była przednia, choć nie wszyscy się na nie załapali. – Moje zdjęcie ze zjazdu nie wyszło, bo tak wolno jechałam, że nie uchwycił mnie fotograficzny automat – żartowała pani Dorota, zaznaczając, że i tak, zjazd był dla niej wyzwaniem, bo myślała, że nie da rady.
Po wyjściu z wagonika, powtórkę z rozrywki zapowiedział nasz Marcin: – Było bosko! Jadę jeszcze raz!. – Strach połączony z ekscytacją, szczególnie na tych przechyleniach. Ale są momenty, że wagoniki same wyhamowują, żeby nie wypaść – opowiadała Agnieszka. Podobało się również Elżbiecie Ratajczak z gminy Dobiegniew: – Było fajnie, a najlepiej na zakrętach. Nie myślałam, że podczas tych warsztatów sprawią nam taką radość.
 

Zabawa w Tarzana
W drodze do kolejnej turystycznej atrakcji, z okien autokaru podziwialiśmy dostosowane do przejażdżek na nartach wodnych jezioro Scharmützelsee. Jego brzegi łączył specjalny napowietrzny wyciąg, z którym śmigający po tafli śmiałkowie byli połączeni specjalnymi linami. Takie rozwiązanie czyniło przejazd bezpiecznym i zaczęliśmy „główkować”, na którym z lubuskich jezior coś takiego by się sprawdziło. W kurorcie Bad Saarow przywitał nas Arbora Kletterwelt. Utworzony w tym roku, najbardziej nowoczesny we wschodnich Niemczech las wspinaczkowy, zrobił na nas wielkie wrażenie. Z zadartymi głowami obserwowaliśmy przemieszczających się między drzewami śmiałków. Zastanawialiśmy się, czy i nam starczy odwagi, ale nadzorujący obiekt instruktorzy zapewniali, że jest to łatwa i bezpieczna zabawa. Usłyszeliśmy, że przy konstruowaniu wspinaczkowych tras, w zależności od stopnia trudności oznaczonych trzema kolorami, po raz pierwszy we wschodnich Niemczech wykorzystano najnowsze techniki zabezpieczające. – Karabińczyki, którymi państwo będziecie przypinać się do liny są ze sobą tak sprzężone, że nie ma mowy by się odczepiły. A dodatkowym zabezpieczeniem są kaski i pasy – poinformował czuwający nad nasza grupą alpinista. Po odebraniu wspinaczkowego ekwipunku, każdy uczestnik wspinaczki przechodzi krótki kurs poruszania się po trasie i taką samą procedurę zaliczyła nasza grupa. Po szkoleniu i my zmieniliśmy się w Tarzanów, którzy z każdym metrem rozkręcali się coraz bardziej. – To wspaniała sprawa i niesamowita przygoda – przyznał Marek Kowalczyk z Dobiegniewa, który jako jeden z pierwszych uporał się z przejściem trasy. – To lepsze niż jakiś udawany aerobik. Tutaj pracują wszystkie mięśnie. Cały czas trzeba się ruszać i tak jak w łamigłówkach, jeszcze włączyć myślenie. To doskonały relaks dla siedzących za biurkiem – podsumowała wrażenia ze wspinaczki pani Agnieszka. Magda Nowak z WSB przyznała się, że w jej przypadku było różnie: – Jak zaczęło się robić wyżej i trudniej, chciałam nawet wracać. Ale dotrwałam do końca i jestem z siebie dumna. Pod wrażeniem wspinaczkowego lasu byli też ci, którzy obserwowali zmagania naszych Tarzanów z dołu. – Nie odważyłam się tam wdrapać. Ale widziałam, jak bardzo zadowolone z przejścia całej trasy były dziewczyny, których wspinaczka nie przyszła bez trudu. Konstruktorzy Arbory postarali się, żeby naziemna konstrukcja była w zgodzie z przyrodą. Liny nie kaleczą drzew, bo założono pod nie specjalne podkładki. Dzięki temu jest to z pewnością ekologiczna atrakcja turystyczna – podsumowała pani Dorota.
 

Dyskusyjny piknik
Całodzienne warsztaty brandenburskie zakończył piknik wieczorny w miejscowości Golzow. Przy poczęstunku zorganizowanym w restauracji „U Aleksa” towarzyszył nam Joachim Kretschmann, zawodowo dyrektor organizacji wspierającej niemiecki rynek pracy a prywatnie przedsiębiorca działający w branży turystycznej. Uczestnicy warsztatów zadawali przedstawicielowi hotelarsko-gastronomicznego biznesu pytania dotyczące początków turystyki na terenach Brandenburgii, systemu jej finansowania oraz zasad promocji. Również w każdym z odwiedzanych wcześniej miejsc mieliśmy okazję do rozmów z osobami reprezentującymi instytucje zarządzające danymi obiektami. Z warsztatów wróciliśmy pełni wrażeń i turystycznych inspiracji.

Tomasz Karpiński, przewodniczący Rady Miejskiej w Dobiegniewie:
– Szczególnie godne uwagi były dla mnie rozwiązania niemieckie w zakresie promocji obiektów i produktów turystycznych. Podmioty oferujące usługi turystyczne, nawet jeżeli są to przedsiębiorstwa prywatne, współpracują ze sobą, a nie walczą o turystę. Dzięki temu odwiedzając jedną atrakcję turystyczną otrzymaliśmy komplet materiałów zachęcających do odwiedzenia innych miejsc, często znacznie oddalonych od siebie. Jest to pomysł do wykorzystania również w naszych polskich realiach. Poza tym, podmioty niemieckie działające w branży turystycznej zabiegają również o członkostwo w lokalnych organizacjach turystycznych, ponieważ im się to po prostu opłaca. Za składkę członkowską otrzymują wsparcie np. w postaci profesjonalnie przygotowanej kampanii promocyjnej.

Zofia Cytryna, urbanista, architekt, absolwentka specjalności Pozyskiwanie Funduszy i Rozliczanie Projektów Unijnych:
– Zobaczyliśmy przedsięwzięcia zrealizowane z szacunkiem dla środowiska i krajobrazu, a przy tym pozwalające wyszaleć się emocjonalnie. Warsztaty można określić jednym zdaniem: uczta dla oka i ciała. Teraz przydałoby się spotkanie z fachowcami, żeby zadać im pytania dotyczące warunków realizacji turystycznych zamierzeń. Chętnie usłyszałabym: ile trwała organizacja, kto to pilotował, jakie warunki formalne musieli spełnić organizatorzy i jak te inwestycje były finansowane.

Marcin Słowiński:
– Oprócz świetnej rozrywki, wizyta w Brandenburgii przyniosła nam bezcenne kontakty, które mogą zaowocować współpracą, niosącą wspólne projekty edukacyjno-turystyczne.

SONDA

Od czego uzależniasz swój wybór studiów?

głosuj
wyniki